You are currently viewing Pinsa rzymska w domu, przepis na lekkie ciasto

Pinsa rzymska w domu, przepis na lekkie ciasto

Pinsa to owalny placek z Rzymu na bardzo wilgotnym cieście z trzech mąk, który po upieczeniu jest chrupiący na zewnątrz i pełen dużych dziur w środku. Ten przepis piszę dla osób, które chcą zrobić pinsę w zwykłym piekarniku i mieć pewność, że spód będzie lekki, a nie gumowaty. Działa, bo trzymam się trzech zasad: 80% wody, składanie zamiast wyrabiania i co najmniej dobę w lodówce.

Czas przygotowania40 min
Czas całkowity26 h
Porcje4
TrudnośćŚredni
Kalorieok. 470 kcal/porcja (sam spód)

Składniki

  • Ciasto:
  • 400 g mąki pszennej typ 00 lub 550, o zawartości białka min. 12%
  • 60 g mąki ryżowej
  • 40 g mąki sojowej
  • 400 ml zimnej wody (z lodówki)
  • 10 g soli
  • 3 g drożdży instant (1 łyżeczka) lub 9 g drożdży świeżych
  • 15 ml (1 łyżka) oliwy z oliwek
  • Do formowania:
  • 50 g mąki ryżowej do podsypywania
  • 10 ml oliwy do nawilżenia rąk i miski
  • Nadzienie klasyczne (na 4 pinsy):
  • 200 g passaty pomidorowej
  • 250 g mozzarelli fior di latte
  • 80 g szynki parmeńskiej lub prosciutto cotto
  • 100 g rukoli
  • 40 g parmezanu
  • 2 łyżki (30 ml) oliwy z oliwek
  • 1 szczypta soli i pieprzu

Przygotowanie krok po kroku

  1. Wymieszaj w dużej misce trzy mąki, wlej 340 ml zimnej wody i połącz łyżką w kleistą masę; zostaw na 30 minut pod ściereczką (autoliza).
  2. Dodaj drożdże i pozostałe 60 ml wody, wmieszaj dłonią, potem dosyp sól i wlej oliwę; ugniataj w misce 3-4 minuty, aż ciasto wchłonie płyn.
  3. Co 20 minut wykonaj 3 serie składania: mokrą dłonią chwytaj brzeg ciasta, naciągaj go i zakładaj na środek, obracając miskę o ćwierć obrotu.
  4. Przełóż ciasto do naoliwionego pojemnika z pokrywką i wstaw do lodówki na 24 do 72 godzin.
  5. Wyjmij ciasto, podziel na 4 kawałki po ok. 230 g, każdy zwiń w kulę na mące ryżowej i zostaw pod ściereczką na 2-3 godziny w temperaturze pokojowej.
  6. Nagrzej piekarnik z kamieniem lub odwróconą blachą do 250°C przez minimum 45 minut.
  7. Kulę połóż na grubej warstwie mąki ryżowej i opuszkami palców rozciągnij w owal 30 × 15 cm, nie naciskając brzegów.
  8. Przenieś pinsę na łopatkę lub papier do pieczenia, posmaruj 1 łyżką oliwy i piecz 7-8 minut, aż spód będzie złoty i sztywny.
  9. Wyjmij, rozsmaruj 50 g passaty, rozłóż porwaną mozzarellę i piecz jeszcze 4-5 minut, aż ser się stopi, a brzegi zbrązowieją.
  10. Po upieczeniu dołóż szynkę, rukolę, płatki parmezanu i skrop oliwą; podawaj od razu.

Ilustracja krok po kroku: autolyza, składanie ciasta, formowanie owalu i pieczenie pinsy
Kalorie470 kcal
Białko15 g
Tłuszcz7 g
Węglowodany87 g
Błonnik4 g

Wartości dotyczą samego spodu. Klasyczne nadzienie z mozzarellą, szynką i parmezanem dodaje ok. 290 kcal na porcję, więc cała pinsa z góry wychodzi w okolicach 760 kcal.

Pinsa czym jest? Mity i rzeczywistość

Zacznę od tego, co najczęściej słyszę: pinsa to „pradawna pizza starożytnych Rzymian”. Ładna historia, ale nieprawdziwa. Pinsa w dzisiejszej formie powstała w 2001 roku w Rzymie, a stworzył ją Corrado Di Marco, producent mąki. Nazwa faktycznie nawiązuje do łacińskiego czasownika „pinsere”, czyli rozciągać, uciskać, i na tym kończą się związki ze starożytnością.

Legenda o chłopach pieczących placki z prosa i jęczmienia na gorących kamieniach była elementem marketingu nowego produktu. Zadziałała znakomicie, bo pinsa w kilkanaście lat trafiła do pizzerii w całej Europie, także w Polsce. Mnie to nie przeszkadza. Danie jest po prostu dobre, a jego siła leży w cieście, nie w legendzie.

Czym więc pinsa jest naprawdę? To placek na cieście z mieszanki mąk: pszennej, ryżowej i sojowej, często z dodatkiem suszonego zakwasu. Ciasto ma bardzo wysoką hydratację, zwykle 75-80%, i dojrzewa długo w chłodzie. Dzięki temu po upieczeniu jest lżejsze niż pizza, ma chrupiący spód i duże, nieregularne pęcherze w środku. Tradycyjnie formuje się je w podłużny owal, nie w koło.

Cecha Pinsa Pizza neapolitańska
Kształt Owalny, ok. 30 × 15 cm Okrągły, ok. 30 cm średnicy
Mąka Pszenna + ryżowa + sojowa Wyłącznie pszenna typ 00
Hydratacja ciasta 75-80% 55-65%
Dojrzewanie 24-72 h, głównie w lodówce 8-24 h, często w temperaturze pokojowej
Wyrabianie Składanie, bez intensywnego ugniatania Klasyczne wyrabianie
Formowanie Opuszki palców na mące ryżowej Rozciąganie dłońmi, obracanie
Pieczenie Często dwuetapowe: spód, potem nadzienie Jednoetapowe, 60-90 s w piecu na drewno
Struktura Chrupiąca skórka, bardzo lekki, dziurawy środek Miękki, elastyczny brzeg, cienki środek
Powstanie Rzym, 2001 Neapol, XVIII-XIX wiek

Wysokie nawodnienie ma jeszcze jeden skutek, który łatwo przeoczyć. Porcja ciasta o tej samej wadze zawiera więcej wody i mniej mąki niż ciasto na pizzę, więc gotowy spód ma trochę mniej kalorii na 100 g. Różnica nie jest ogromna, ale realna, i stąd opinia, że pinsa jest „lżejsza”. Lżejsza jest przede wszystkim w jedzeniu: nie przytyka żołądka, nawet jeśli zjem całą.

Trzy mąki do pinsy i co każda z nich daje

Przez pierwsze lata robiłam pinsę na gotowej mieszance kupowanej w sklepie z włoskimi produktami. Działa świetnie, ale kosztuje kilka razy więcej niż osobne mąki, a efekt da się odtworzyć w domu z trzech worków. Każda mąka ma tu swoje zadanie.

Mąka pszenna to szkielet. Potrzebuję w niej mocnego glutenu, bo to on utrzyma 400 ml wody i duże pęcherze powietrza. Sprawdzam na opakowaniu zawartość białka: 12% to minimum, 13-14% to ideał. W polskich sklepach dobrze sprawdza się typ 550 oznaczony jako „do pizzy” lub „chlebowa”, a z włoskich mąka 00 z oznaczeniem W 300 lub wyższym. Zwykła mąka tortowa typ 450 jest za słaba, ciasto z niej rozlewa się i nie trzyma kształtu.

Mąka ryżowa odpowiada za chrupkość. Nie zawiera glutenu, za to jej skrobia podczas pieczenia tworzy cienką, szklistą skórkę. Dodatkowo świetnie nadaje się do podsypywania, bo nie wchłania wody z ciasta i nie przypala się na kamieniu tak szybko jak pszenna.

Mąka sojowa to niewielki, ale ważny dodatek. Ma dużo białka i tłuszczu, dzięki czemu miękisz dłużej pozostaje wilgotny, a skórka ładniej się rumieni. Kupuję ją w sklepach ze zdrową żywnością; 40 g to tylko 8% całej mąki, więc nie czuć jej w smaku.

Mąka w przepisie Rola Czym zastąpić, gdy nie masz Co się zmieni
Pszenna typ 00 / 550 (400 g) Gluten, struktura Mąka chlebowa typ 650 lub manitoba Typ 650 da ciemniejszy, lekko bardziej zbożowy spód
Ryżowa (60 g) Chrupkość skórki Mąka kukurydziana drobno mielona Skórka mniej szklista, delikatny posmak kukurydzy
Sojowa (40 g) Wilgotność, kolor Mąka orkiszowa pełnoziarnista lub z ciecierzycy Mniej rumiana skórka, ciecierzyca daje lekko orzechowy smak
Ryżowa do podsypywania (50 g) Zapobiega przywieraniu Semolina z pszenicy durum Semolina bardziej gryzie pod zębami, ale działa

Jeśli nie mam mąki sojowej, po prostu zwiększam pszenną o 40 g. Pinsa wyjdzie nadal dobra, choć skórka będzie bledsza. Nie zastępuję natomiast mąki ryżowej większą ilością pszennej, bo wtedy spód robi się bardziej chlebowy i traci charakterystyczny chrupot.

Jak zrobić pinsę krok po kroku

Ilustracja techniki rozciągania ciasta na pinsę opuszkami palców

Autoliza, czyli 30 minut, które oszczędzają godzinę ugniatania

Trzy mąki mieszam w misce suchą łyżką, żeby ryżowa i sojowa rozłożyły się równo. Wlewam 340 ml zimnej wody, czyli ok. 85% całości, i mieszam tylko do momentu, aż nie widać suchej mąki. Ciasto jest na tym etapie brzydkie, grudkowate i kleiste. Tak ma być.

Przykrywam miskę i zostawiam na 30 minut. W tym czasie mąka wchłania wodę, a gluten zaczyna się sam układać. Po pół godzinie masa jest zauważalnie gładsza i bardziej rozciągliwa, a ja nie musiałam nic robić. Ten krok wprowadziłam po kilku pierwszych pinsach, które wymagały 15 minut męczenia w misce; od tamtej pory nie wracam do wyrabiania na sucho.

Moja wskazówka

Wodę trzymam w lodówce i odmierzam ją dokładnie na wadze, nie w szklance. 400 ml to 400 g, a przy tak mokrym cieście 20 g różnicy decyduje, czy da się je uformować.

Drożdże, sól i oliwa

Po autolizie posypuję ciasto drożdżami instant, wlewam resztę wody (60 ml) i wgniatam wszystko dłonią zwilżoną wodą. Drożdże świeże rozpuszczam wcześniej w tej właśnie porcji wody. Dopiero gdy nie czuję grudek, dosypuję sól i wlewam oliwę. Sól dodana od razu z drożdżami nie zabije ich, wbrew obiegowej opinii, ale spowalnia początek pracy, dlatego wolę ją dać na końcu.

Ugniatam w misce 3-4 minuty, ściskając ciasto między palcami i składając je na pół. Będzie się lepić. Nie podsypuję mąką, tylko moczę rękę. Po tym czasie masa jest zwarta, choć nadal luźna i lśniąca od oliwy.

Składanie zamiast wyrabiania

Zamiast długiego wyrabiania stosuję trzy serie składania w odstępach 20 minut. Mokrą dłonią wsuwam się pod brzeg ciasta, podciągam go w górę, aż poczuję opór, i zakładam na środek. Obracam miskę o ćwierć obrotu i powtarzam, łącznie 4 razy na jedną serię. Zajmuje to niecałą minutę.

Po trzeciej serii ciasto zmienia się nie do poznania. Trzyma kształt kopuły, odchodzi od ścianek miski i pod palcami czuć w nim napięcie. Jeśli po trzech seriach wciąż rozlewa się jak gęste ciasto naleśnikowe, dokładam czwartą po kolejnych 20 minutach. Zwykle to znak, że mąka pszenna była słabsza, niż obiecywało opakowanie.

Dojrzewanie w lodówce

Ciasto przekładam do pojemnika o pojemności minimum 3 litrów, wysmarowanego oliwą, zamykam i wstawiam do lodówki. Niska temperatura spowalnia drożdże, za to enzymy w mące pracują dalej, rozkładając skrobię na cukry. Stąd bierze się głębszy smak, ładniejszy kolor skórki i ta lekkość, której nie da się uzyskać w 2 godziny na blacie.

Czas w lodówce (4-5°C) Co dzieje się z ciastem Efekt po upieczeniu
12 h Lekko urosło, mało pęcherzy Poprawna pinsa, ale zbita, smak płaski
24 h Podwoiło objętość, widoczne duże bąble Dobry balans: duże dziury, wyraźny smak
48 h Powierzchnia pokryta pęcherzami, zapach lekko kwaskowy Najlepsza wersja: bardzo chrupiąca, złożony aromat
72 h Ciasto bardziej luźne, mocniejszy zapach fermentacji Nadal dobre, trzeba delikatniej formować
Powyżej 96 h Gluten się rozpada, ciasto rwie Płaski, gumowaty spód; nie polecam

Mój standard to 48 godzin, bo pasuje do rytmu tygodnia: zagniatam w czwartek wieczorem, piekę w sobotę. Przy 72 godzinach zmniejszam drożdże do 2 g, żeby ciasto nie przefermentowało.

Kule i drugie wyrastanie

Wyjmuję ciasto na blat obficie posypany mąką ryżową. Nie odgazowuję go, nie ugniatam. Dzielę skrobką na 4 części po ok. 230 g, ważąc każdą, bo równe kule pieką się w tym samym czasie. Każdy kawałek składam brzegami do środka, odwracam i obtaczam dłońmi w kulę, podciągając ją lekko po blacie.

Kule układam na tacy z mąką ryżową w odstępach 10 cm, przykrywam ściereczką i zostawiam na 2-3 godziny. Zimne ciasto nie rozciąga się dobrze i pęka; po dwóch godzinach w 21-22°C jest miękkie, a kule rozpłaszczają się do grubości 3-4 cm. Latem wystarczą 2 godziny, zimą w chłodnej kuchni daję pełne 3.

Formowanie na mące ryżowej

Tu pinsa różni się od pizzy najbardziej. Nie podrzucam, nie obracam w powietrzu. Kulę kładę na grubej, równej warstwie mąki ryżowej i opuszkami palców rozpycham gaz od środka na zewnątrz, zostawiając ok. 1 cm brzegu nietkniętego. Potem podkładam dłonie pod ciasto i rozciągam je ostrożnie, przesuwając palce ku krawędziom.

Docelowy kształt to owal 30 × 15 cm, grubość na środku ok. 5 mm. Pęcherzyki powietrza pod powierzchnią zostawiam; to one staną się dziurami w miękiszu. Nadmiar mąki ryżowej strzepuję, bo spalona na kamieniu zostawia gorzki posmak.

Uwaga

Kamień lub blacha nagrzane do 250°C parzą natychmiast. Pinsę zsuwam na nie łopatką albo wraz z papierem do pieczenia, nigdy ręką. Standardowy papier do pieczenia wytrzymuje jednak maksymalnie 220-230°C; powyżej tej temperatury powłoka silikonowa ulega degradacji i papier może się zapalić lub wydzielać toksyczne substancje, dlatego przy 250°C bezpieczniej jest użyć samej łopatki.

Pieczenie w domowym piekarniku

Piekarnik nagrzewam do 250°C, grzanie góra-dół, z kamieniem do pizzy lub stalową płytą ustawioną na środkowej półce. Rozgrzanie kamienia trwa dłużej niż piekarnika: liczę pełne 45 minut od zapalenia się kontrolki. Bez kamienia używam odwróconej do góry dnem grubej blachy, nagrzanej te same 45 minut.

Piekę w dwóch etapach, jak w rzymskich pinseriach. Najpierw sam spód posmarowany oliwą, 7-8 minut, aż wyrośnie, pokryje się dużymi pęcherzami i zrumieni od spodu. Wtedy wyjmuję, nakładam passatę i mozzarellę, i piekę kolejne 4-5 minut. Składniki na zimno, jak rukola, szynka parmeńska czy burrata, dokładam już po wyjęciu.

Gotową pinsę poznaję po trzech rzeczach. Spód jest sztywny i stuka, gdy pukam w niego palcem. Brzegi mają plamy ciemnego brązu, nie jednolity jasny kolor. Po przekrojeniu widać nieregularne, duże dziury, a miękisz jest wilgotny, ale nie surowy.

Moja wskazówka

Gdy spód po pierwszym etapie jest blady, a góra już ciemna, przesuwam kamień na najniższą półkę i włączam samo dolne grzanie na ostatnie 3 minuty. Spód dochodzi, a nadzienie się nie przypala.

Najczęstsze błędy

Błąd Dlaczego się pojawia Jak naprawić
Ciasto rozlewa się i nie da się uformować Za słaba mąka pszenna (poniżej 12% białka) lub za mało składań Dołożyć czwartą serię składania; następnym razem wziąć mąkę chlebową
Pinsa płaska, bez dziur w środku Odgazowanie podczas dzielenia lub za krótkie dojrzewanie Nie ugniatać po wyjęciu z lodówki; trzymać ciasto minimum 24 h
Spód gumowaty i blady Za niska temperatura lub kamień nagrzany za krótko Pełne 45 min nagrzewania; piec na najniższej półce przy 250°C
Ciasto rwie się przy rozciąganiu Zimne ciasto prosto z lodówki Dać kulom 2-3 h w temperaturze pokojowej przed formowaniem
Gorzki posmak na spodzie Spalona mąka ryżowa na kamieniu Strzepać nadmiar mąki przed pieczeniem; czyścić kamień między pinsami
Nadzienie się rozwarstwia, ser pływa w wodzie Mozzarella z zalewy nieodsączona Porwać ser 30 min wcześniej i odsączyć na sicie lub papierze
Ciasto pachnie alkoholem i jest luźne Przefermentowanie, za dużo drożdży na długi czas Przy 72 h dać 2 g drożdży; nie przekraczać 4 dni w lodówce
Brzeg spalony, środek surowy Pinsa zbyt gruba na środku Rozciągać do 5 mm; na środku ciasto ma być prawie prześwitujące

Najczęściej słyszę o pierwszym problemie i prawie zawsze winna jest mąka. Jeśli ktoś pisze mi, że „zrobił dokładnie według przepisu, a ciasto wyszło jak zupa”, pytam o typ mąki. W 9 na 10 przypadków była to tortowa 450 albo uniwersalna bez podanej zawartości białka.

Warianty i zamienniki

  • Wersja pełnoziarnista: zamiast 400 g mąki pszennej białej daj 300 g białej i 100 g pszennej pełnoziarnistej typ 2000; zwiększ wodę o 20 ml, bo otręby chłoną więcej płynu. Pinsa będzie ciemniejsza i bardziej sycąca.
  • Bez mąki sojowej: zwiększ mąkę pszenną do 440 g, resztę zostaw bez zmian; skórka wyjdzie jaśniejsza.
  • Na zakwasie: zastąp drożdże 80 g aktywnego zakwasu pszennego, zmniejsz wodę do 360 ml i mąkę pszenną do 360 g; dojrzewanie 36-48 h, smak wyraźnie kwaskowy, jak w rzymskich pinseriach.
  • Thermomix: mąki, 340 ml wody i tryb mieszania 20 s/obroty 3, potem 30 min przerwy na autolizę; dodaj drożdże, resztę wody, sól i oliwę, tryb wyrabiania 4 min; dalej składanie ręcznie według przepisu. Nie wyrabiaj dłużej, bo ciasto się nagrzeje.
  • Air fryer: podziel ciasto na 6 kul po ok. 155 g i formuj owale 20 × 10 cm, żeby zmieściły się w koszu; piecz spód 6 min w 200°C, potem z nadzieniem kolejne 4 min. Przyda się papier do pieczenia z otworami.
  • Piekarnik bez kamienia: odwróć ciężką blachę dnem do góry, nagrzej 45 min na najniższej półce; pierwsze 3 minuty pieczenia włącz samo grzanie dolne.
  • Grill: pinsę z samym spodem połóż bezpośrednio na ruszcie nad żarem na 2 minuty, odwróć, nałóż nadzienie i zamknij pokrywę na 3-4 minuty; spód będzie miał dymny posmak.

5 pomysłów na nadzienie pinsy

Rzymskie pinserie trzymają się zasady: nadzienie jest lekkie, w ilości nie większej niż 150-200 g na placek, a połowa składników trafia na ciasto dopiero po upieczeniu. Zbyt obfita góra zabija lekkość spodu. Poniżej moje sprawdzone zestawy, ilości na jedną pinsę.

Nadzienie Składniki na pinsę Co na gorąco, co po upieczeniu Kcal całej pinsy (szacunek)
Classica 50 g passaty, 60 g mozzarelli, 20 g szynki parmeńskiej, 25 g rukoli, 10 g parmezanu Passata i mozzarella na gorąco; szynka, rukola, parmezan po ok. 760 kcal
Bianca z ziemniakiem 100 g ziemniaka w cienkich plastrach, 40 g mozzarelli, 1 gałązka rozmarynu, 10 ml oliwy, sól Wszystko na gorąco ok. 680 kcal
Mortadella i pistacje 40 g stracciatelli, 50 g mortadeli, 15 g siekanych pistacji, skórka z cytryny Spód upieczony sam; wszystko po ok. 790 kcal
Warzywna 50 g passaty, 60 g grillowanej cukinii i bakłażana, 30 g pieczonej papryki, 30 g fety, oregano Passata i warzywa na gorąco; feta po ok. 640 kcal
Z gruszką i gorgonzolą 40 g gorgonzoli, pół gruszki w plastrach, 15 g orzechów włoskich, 10 g miodu Gorgonzola i gruszka na gorąco; orzechy i miód po ok. 720 kcal

Pinsa bianca z ziemniakiem to klasyk rzymskich piekarni i moja ulubiona wersja na kolację. Ziemniaka kroję na mandolinie na 1-2 mm, mieszam z oliwą i solą, układam w dachówkę na surowym cieście i piekę od razu w jednym etapie, 12 minut. Plastry robią się chrupiące na brzegach i kremowe w środku.

Wersja z mortadelą wymaga tylko dobrze upieczonego spodu. Cała przyjemność polega na tym, że zimna, śmietankowa stracciatella spotyka się z gorącym ciastem. Pistacje siekam grubo, żeby chrupały.

Przy nadzieniu warzywnym warzywa grilluję wcześniej na patelni grillowej, bo surowe puszczą wodę i rozmoczą spód. To samo dotyczy pieczarek: najpierw podsmażam je na suchej patelni, aż odparują.

Pinsa na słodko

Słodka pinsa to nie wymysł blogerów, w Rzymie podaje się ją jako deser do podziału. Spód piekę tak samo, 8-9 minut w 250°C z samą oliwą, ale bez posypywania solą na wierzchu. Po wyjęciu nakładam zimne dodatki.

Mój ulubiony zestaw to 50 g mascarpone wymieszanego z łyżeczką cukru pudru, 100 g świeżych truskawek lub fig w sezonie, 10 g prażonych migdałów i cienkie nitki miodu. Latem robię wersję z brzoskwiniami skropionymi sokiem z cytryny, zimą z gruszkami podsmażonymi na maśle z cynamonem.

Działa też wersja z kremem orzechowym: 40 g kremu rozsmarowuję na gorącym cieście, żeby się rozpuścił, i posypuję pokruszonymi orzechami laskowymi oraz szczyptą soli morskiej. Jedna słodka pinsa spokojnie starcza dla 2-3 osób jako zakończenie posiłku.

Gdy robię słodką pinsę z pełnej porcji ciasta, zmniejszam sól w cieście do 8 g. Spód nadal będzie wyraźnie pieczywem, nie ciastem, i o to chodzi: kontrast chrupiącej, lekko słonej skórki z kremem i owocami.

Jak przechowywać i odgrzewać

Ciasto surowe, po pierwszych składaniach, trzymam w lodówce do 3 dni, a w zamrażarce do 3 miesięcy. Mrożę je w kulach po 230 g, każdą w osobnym woreczku strunowym lekko naoliwionym. Rozmrażam przez noc w lodówce, potem daję kulom 3 godziny na blacie, jak zwykle.

Lepszym sposobem na zapas są podpieczone spody. Piekę je przez 7 minut, studzę na kratce i mrożę płasko, przekładając papierem. Z zamrażarki trafiają prosto na nagrzany kamień z nadzieniem, na 6-7 minut. Tak właśnie radzę sobie z pinsą, gdy planuję menu na sylwestra i chcę wyciągać gorące placki co kwadrans.

Upieczoną pinsę z nadzieniem przechowuję w lodówce maksymalnie 2 dni, luźno owiniętą papierem, nie folią. Folia zatrzymuje parę i spód robi się miękki. Odgrzewam na suchej patelni pod przykryciem, 3-4 minuty na średnim ogniu, albo w piekarniku 200°C przez 5 minut bezpośrednio na kratce. Mikrofalówki nie używam; po 40 sekundach pinsa jest gumowa i nie da się tego odwrócić.

Pinsy ze świeżymi dodatkami, rukolą czy stracciatellą, przed schowaniem rozbieram: zimne składniki do osobnego pojemnika, spód z serem osobno. Po odgrzaniu składam z powrotem.

Z czym podawać

Pinsa jest w Rzymie jedzeniem ulicznym i lunchowym, więc towarzystwa wymaga niewiele. U mnie na stole stoi zwykle sałatka z rukoli, pomidorków i płatków parmezanu z octem balsamicznym, ewentualnie miska oliwek i marynowanych karczochów. Do pinsy bianca z ziemniakiem pasuje lekka sałata z koprem włoskim i pomarańczą, która przełamuje skrobię.

Z napojów wybieram wino: do pinsy z passatą i szynką lekkie czerwone, jak Chianti lub Montepulciano d’Abruzzo, do białych wersji schłodzone Vermentino albo Frascati, czyli wino z okolic Rzymu. Z bezalkoholowych świetnie działa woda gazowana z cytryną i miętą albo domowa lemoniada; słodkie napoje gazowane zabijają smak ciasta.

Gdy pinsa ma być przekąską na imprezie, piekę 6 mniejszych owali i kroję je w paski szerokości 3 cm. Podaję na desce z trzema dipami: pesto bazyliowym, kremem z pieczonej papryki i jogurtem z czosnkiem. Goście biorą paski do ręki, nie potrzebują talerzy, a ciasto nawet po ostygnięciu trzyma chrupkość przez dobrą godzinę.

Pinsa sprawdza się też jako danie do podziału zamiast klasycznej pizzy na rodzinny wieczór. Robię wtedy dwie słone i jedną słodką, stawiam na środku stołu i każdy odrywa sobie kawałek. Kształt owalny ma tę zaletę, że da się pokroić na równe prostokąty bez cienkich końcówek.

FAQ

Czym się różni pinsa od pizzy?

Różnic jest pięć. Pinsa ma owalny kształt, ciasto z mieszanki mąk pszennej, ryżowej i sojowej, hydratację 75-80% zamiast 55-65%, dojrzewanie 24-72 godziny w lodówce i dwuetapowe pieczenie. W efekcie jest bardziej chrupiąca, lżejsza i ma większe dziury w środku niż pizza. W smaku wyczuję lekką kwaskowość z długiej fermentacji, której brakuje szybkiej pizzy. Pinsa to też wynalazek z 2001 roku, nie starożytny placek.

Co można położyć na pinsę?

Wszystko, co na pizzę, w mniejszej ilości i w połowie na zimno. Klasyka to passata, mozzarella fior di latte, szynka parmeńska i rukola. Dobrze działają też ziemniaki z rozmarynem, mortadela ze stracciatellą i pistacjami, grillowane warzywa z fetą albo gorgonzola z gruszką. Składniki wodniste, jak świeże pieczarki czy cukinia, zawsze najpierw podsmażam. Na słodko kładę mascarpone z owocami lub krem orzechowy. Łączna waga nadzienia nie powinna przekroczyć 200 g na jeden placek.

Jak przygotować pinsa w piekarniku?

Nagrzej piekarnik do 250°C z kamieniem do pizzy lub odwróconą grubą blachą i odczekaj pełne 45 minut. Rozciągnięty owal posmaruj oliwą i piecz sam przez 7-8 minut, aż spód będzie sztywny i złoty. Wyjmij, nałóż passatę i ser, wstaw na kolejne 4-5 minut. Zimne dodatki, jak rukola czy szynka parmeńska, dołóż po wyjęciu. Jeśli spód jest blady, ostatnie 3 minuty piecz na najniższej półce z samym dolnym grzaniem.

Jak jeść pinsę?

Rękami, pokrojoną na prostokątne kawałki szerokości 5-6 cm. W rzymskich pinseriach sprzedaje się ją w kawałkach na wagę, do zjedzenia na stojąco lub na wynos w papierze. Przy stole kroję całą pinsę nożem do pizzy w poprzek na 5-6 pasków; owalny kształt daje równe porcje. Jedna pinsa to porcja na jedną głodną osobę lub na dwie, gdy podaję z sałatką i jest więcej rodzajów do spróbowania.

Czy mogę zrobić pinsę w jeden dzień, bez lodówki?

Tak, ale stracisz część lekkości i smaku. Daj 5 g drożdży instant, po składaniu zostaw ciasto na 4 godziny w temperaturze pokojowej, podziel na kule i daj im jeszcze 1,5 godziny. Spód wyjdzie poprawny, z dziurami, ale mniej chrupiący i bez kwaskowej nuty. Gdy raz spróbujesz wersji po 48 godzinach, trudno wrócić do skróconej.

Dlaczego pinsa jest uważana za lżejszą od pizzy?

Przez wodę. Ciasto na pinsę zawiera 80 g wody na 100 g mąki, ciasto na pizzę ok. 60 g. Ta sama porcja gotowego spodu ma więc więcej wody i mniej mąki, czyli nieco mniej kalorii na 100 g. Do tego długa fermentacja rozkłada część skrobi, a duże dziury w miękiszu sprawiają, że placek tej samej wielkości po prostu mniej waży. Lżejsza to przede wszystkim odczucie po posiłku, nie cud dietetyczny.

O tym artykule

Autor:

Martę pytamy o wszystko, co ma wyrosnąć: ciasta, drożdżówki, desery i chleb na zakwasie. Jej przepisy mają dokładne gramatury, bo w wypiekach „szklanka mąki" oznacza za dużo różnych rzeczy. Marta tłumaczy, dlaczego ciasto wychodzi albo nie: za ciepłe masło, za krótko ubita piana, piekarnik bez termoobiegu. Z jej przepisów dowiecie się, jak rozpoznać dobrze wyrośnięty zakwas i kiedy sernik jest naprawdę gotowy. Lubimy w niej to, że nie wstydzi się własnych nieudanych blach i wyciąga z nich wnioski dla czytelników.

  • Fakty sprawdzone przed publikacją.
  • Opublikowano

Marta Lis

Martę pytamy o wszystko, co ma wyrosnąć: ciasta, drożdżówki, desery i chleb na zakwasie. Jej przepisy mają dokładne gramatury, bo w wypiekach „szklanka mąki" oznacza za dużo różnych rzeczy. Marta tłumaczy, dlaczego ciasto wychodzi albo nie: za ciepłe masło, za krótko ubita piana, piekarnik bez termoobiegu. Z jej przepisów dowiecie się, jak rozpoznać dobrze wyrośnięty zakwas i kiedy sernik jest naprawdę gotowy. Lubimy w niej to, że nie wstydzi się własnych nieudanych blach i wyciąga z nich wnioski dla czytelników.